BROŃ O(BU)SIECZNA

W 11 kolejce leszczyńskiej ligi okręgowej czekał nas wyjazd do Osiecznej, która podobnie jak i rok temu znajduje się w dolnej części tabeli, aczkolwiek ma nadal w zanadrzu dwa zaległe spotkania. Mecz zaczął się w dość typowy dla nas sposób. Prowadziliśmy grę, szukaliśmy swoich okazji i znienacka dostaliśmy lewego prostego. Po rzucie wolnym, spod krycia uwolnił się kapitan gospodarzy i z bliska lewą nogą trafił do bramki. Otrząsnęliśmy się z tego dość silnego uderzenia i sami wyprowadziliśmy trzy niecelne. Dwa razy Adam Ziomek stworzył sobie świetne okazje, lecz za pierwszym razem chybił, za drugim trafił w bramkarza, a za trzecim Marcin Korbas z narożnika pola karnego nie trafił w bramkę. Gdy tylko lekko odsłoniliśmy gardę to błyskawicznie dostaliśmy prawego sierpowego. Po lekceważącym przyjęciu piłki gospodarze wysoko odzyskali piłkę i prawoskrzydłowy z Osiecznej oddał tak zwany centrostrzał, który finalnie wylądował w siatce. 2:0. Po 1 rundzie zeszliśmy do narożnika ledwo słaniając się na nogach.

Druga runda rozpoczęła się od konkretnego knockdown’u, napastnik Tęczy wyszedł sam na sam z naszym bramkarzem, który to z kolei minął się z piłką i próbując ratować sytuację sfaulował zawodnika gospodarzy. Werdykt: wapno, jedenastka. W bokserskiej nomenklaturze można by rzec, że byliśmy na deskach, sędzia zaczął odliczanie do dziesięciu, czekaliśmy na nokaut. Niemniej, Kacper Wieczorek zrehabilitował się, obronił karnego, dobitkę sparował na słupek. Wróciliśmy do żywych. Niestety nie był to ostatnie game changer w tym meczu, ale o tym za chwilę, na końcu. Rozjuszeni, na wpół przytomni nie mając nic do stracenia zaczęliśmy wyprowadzać na oślep ciosy. Po raz pierwszy trafił Mateusz Gostyński, kiedy to po dośrodkowaniu Miszy z lewej strony Marcin Korbas trafił w poprzeczkę, piłka odbiła się od linii bramkowej, zawisła wysoko w powietrzu, i dopadł do niej “Air Gonzo”, który głową wyskoczył wyżej niż bramkarz rękoma i z bliska trafił do siatki. Po raz drugi trafił Ziomek, który po krótkim rozegraniu rożnego w duecie z Gostyńskim nawinął dwóch obrońców na zamach, stanął oko w oko z bramkarzem i posłał piłkę między jego nogami. Po raz trzeci trafił Misza, który przejął na 18 metrze bezpańską piłkę po rzucie rożnym i ładnym technicznym uderzeniem w okienko bramki wyprowadził nas na prowadzenie. R̶a̶d̶o̶ś̶ć̶ ̶n̶i̶e̶ ̶m̶i̶a̶ł̶a̶ ̶g̶r̶a̶n̶i̶c̶,̶ ̶w̶ ̶k̶o̶ń̶c̶u̶ ̶z̶d̶o̶b̶y̶l̶i̶ś̶m̶y̶ ̶u̶p̶r̶a̶g̶n̶i̶o̶n̶e̶ ̶t̶r̶z̶y̶ ̶p̶u̶n̶k̶t̶y̶. Gdy już wydawało się, że emocji i bramek w tym meczu wystarczy, dostaliśmy siarczysty policzek w ostatnich minutach. Po rzucie rożnym, piłka wylądowała na długim słupku, gdzie czekało na nią dwóch zawodników z Osiecznej, jeden z nich dostawił głowę i strzelił na 3:3. Bardzo duży niedosyt. Po drugiej rundzie, sędzia zakończył walkę na punkty, a konkretnie po punkcie dla każdego.

A już za tydzień w niedzielę 29 października podejmujemy u siebie drużynę z Pudliszek. Początek spotkania o godzinie 15:00, serdecznie zapraszamy. Do zobaczenia, do usłyszenia.

Źródło – facebook Dąb Kębłowo

Komentarze z facebooka